Tag Archives: michał konowalski

Plan i cel początkiem będzie.

Zastanawiając się z jakim tematem wrócić do Was, przez głowę przebiegało mi tysiąc myśli, zagadnień, wydarzeń… co na pewno nie pójdzie na zmarnowanie, bo przecież jeszcze będzie czas o tym napisać.

Pomyślałam sobie jednak, że tego bloga założyłam rok temu, to był start, od tego się zaczęło. Nie był to żaden impuls, żadna chwilowa decyzja, żaden kaprys,
a dokładnie przemyślany krok, świadome działanie, precyzyjnie ułożony PLAN
i o tym PLANIE właśnie będzie ten wpis.

W naszej głowie pojawia się myśl. „A może bym spróbowała się odchudzić?” Jest ona pełna entuzjazmu, zapału, radości, ale zaraz za tą myślą leci już setka innych – lęków, zniechęceń, strachu… 99% z nas pomyśli o tym jak się poci, jak odmawia sobie słodyczy, jak wstaje wcześniej z łóżka, żeby poćwiczyć – ogółem ZGROZA. To wszystko – jeśli tego nie wyprzemy z podświadomości – spowoduje, że nawet jeśli podejmiemy walkę, to po kilku dniach pesymistyczne myśli nas zeżrą, poddamy się i zostanie jedna wielka NIEWIARA, a co najgorsze ZAWÓD.

To tyczy się nie tylko odchudzania, ale i każdego celu jaki sobie obierzemy. Jeśli pozwolimy na to żeby leń siedzący w środku opanował nasz umysł, to nigdy nic nie osiągniemy, każdy obrany cel będzie dla nas zbyt daleko, zbyt wysoko. Będziemy zbyt mali, zbyt duzi, za mało silni. Zawsze znajdziemy wymówkę, zawsze się czymś zniechęcimy, w rezultacie staniemy w miejscu.

Jeśli w czasie odchudzania każdego dnia rozmyślamy o tym, że na pewno nie schudniemy to gwarantuję, że faktycznie tak będzie, bo nie będziemy nawet próbowali nic robić, by to osiągnąć. Kto ma w nas uwierzyć jak nie my sami?
Czy to kwestia samej motywacji? Otóż nie, to kwestia tego, że nie mamy konkretnego planu.

Michał Konowalski na początku roku wydał ciekawy podcast, w której mówi o ustalaniu celów i układaniu planu. Swoją wypowiedź oparł na teorii, którą stworzył Brian Tracy (bardzo mądry człowiek, warto zagłębić wiedzę o nim i jego umiejętnościach).

Zróbmy to tak. Pojawia się w naszej głowie myśl: ” A może bym spróbowała się odchudzić – TAK!!! Już ustalam sobie plan i dążę do realizacji celów.” 😉

Od czego zacząć?

1. Na początku zastanawiam się, co jest dla mnie ważne i co chcę osiągnąć. Muszą to być jasno sprecyzowane cele. Same konkrety. Określam to, co dokładnie chcę mieć.

2. Biorę kartkę, robię tabelkę w excelu, wieszam tablicę korkową… itp. Zapisuję 10 celów jakie chcę osiągnąć na przestrzeni roku. To ważne żeby nie robić planów, których realizacja będzie trwała latami. Cele muszą być zapisane prostymi komunikatami, nie rozpisujemy się, możemy to zrobić dopiero pod głównym przekazem.
np.

1. Ważę 55 kg
(koło tego wklejamy jakieś obrazki, dokładne opisy, cytaty)

2. Mam kurs instruktora fitness
(gdzie go zrobię, ile mnie to będzie kosztowało)

3. Kupiłam mieszkanie w Warszawie
(opis ile metrów, gdzie dokładnie, jak będzie wyglądało)

 itd..

3. Jak się pewnie domyślacie, po drugiej stronie  zapisuję dokładną datę, do której ten cel mam osiągnąć, np:

1. Ważę 55 kg                                                         20 lipiec 2014.

2. Mam kurs instruktora fitnessu                       1 maj 2014

4. Kolejnym etapem będzie rozpisanie dokładnie krok po kroku, jak te poszczególne cele osiągnę. Co zrobię, żeby je zdobyć. Ile dam z siebie, żeby się udało. Pamiętajmy o tym, że nie ma nic za darmo, musimy coś poświęcić, żeby coś otrzymać. Mogę rozpisać to sobie etapami. Ważne jest, żebym każdego dnia robiła coś, cokolwiek w tym kierunku. Jeśli nie będę jadła słodyczy jeden dzień w miesiącu, to co mi to da? No właśnie nic… więc będę konsekwentna, bo mam jasno określony cel.

1. Ważę 55 kg                                                             20 lipiec 2014

– ćwiczę codziennie
– stosuję zdrową dietę
– śpię 8h
– jeżdżę na rowerze w weekend
(tutaj można także rozpisać etapy wagowe (np do 30 maja 60 kg, do 30 czerwca 57kg) , pamiętajmy jednak, że to nie waga się liczy w odchudzaniu, a tłuszcz i pomiary ciała!!)

5. Wszystkie cele zapisuję w czasie teraźniejszym, opisując tylko i wyłącznie swoją osobę. W swoich założeniach jestem dla siebie wymagająca, obieram cele nad wyraz. Jeśli chcę schudnąć 10 kg, to zapisuję 15. (Myślisz, że te 15kg będzie trudno zgubić, to sorry, ale jak Ty chcesz zrzucić te 10 – lekko? :P) Bądźmy surowi, to musi być wyzwaniem.  Nie używam słów „chcę” „mogę”. Wszystko zapisuję w pozytywach, łatwiej dociera to wtedy do naszej podświadomości.

1. Chcę ważyć 55  kg     NIE!!

1 Ważę 55 kg TAK !! 😉

6. Alternatywną opcją jest wybranie z tych 10 celów – 3 głównych, z których wybieram ten jeden najważniejszy, priorytetowy, który realizuję, a dopiero potem idę do następnych.

Po co to jest mi tak naprawdę potrzebne? Większość ludzi na świecie nie osiąga nic, nie realizują swoich pragnień. Ludzie sukcesu to głównie Ci, którzy działają według swojego określonego planu, a w nim zapisanych celów.

Według badań

tylko 3% ludzi na całym świecie spisuje swoje cele,
zatem jest to działanie elitarne.

Co najśmieszniejsze według teorii nawet jeśli spiszemy wszystkie cele i zapomnimy o nich, wrzucimy na dno szuflady, po roku okaże się, że jakąś część z tych założeń udało nam się osiągnąć. Tylko że wtedy najczęściej pojawi się niedosyt, że zmarnowałem rok, osiągnąłem tylko trochę, a mogłem 100% wydusić, a nawet więcej…

Jeśli ktoś teraz mnie zapyta, od czego zacząć, to powiem mu, że od określenia czego naprawdę chcesz.

Witajcie Kochani.

 

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , ,

Zwykły dzień Spalacza.

Cześć Kochani!

Dziękuję za wszystkie wiadomości, które dostaje. Jesteście niesamowici, trzymam za Was wszystkich kciuki, razem damy radę! 😉

Jednocześnie chcę zaznaczyć, że ZAWSZE możecie do mnie napisać, w zakładce „kontakt” znajdziecie wszystkie namiary.

porównanie2013

Motywacja na dzisiaj,
zestawienie 2012 z 2013. 🙂

Wielu z Was chciałoby wiedzieć, jak wygląda mój normalny, przeciętny dzień jeśli chodzi o odchudzanie. Co jem, co robię, jak to jest rozmieszczone godzinowo?

ok. 7.30 – Zwlekam się z łóżka, z zamkniętymi jeszcze oczami, codziennie po przebudzeniu wypijam 2 szklanki wody.

ok. 8.00 – Trening. Lubię poranne godziny, bo jest jeszcze świeże powietrze i nie ma duchoty. Jest to rower stacjonarny naprzemiennie z bieganiem.
Trening opisywałam  tutaj:
https://spalaczkalorii.wordpress.com/2013/04/11/trening-cardio/

ok. 9. 15 Zakończyłam trening + rozciąganie. Piję sporo wody.

ok. 9. 40 – 20 minut po treningu „jem” pierwszy posiłek, dla mnie jest to mikstura polecona przez Michała Konowalskiego przepis: 0,5 szkl. wody, 2 łyżki oliwy z oliwek, 1 łyżka soku z cytryny, łyżka aloesu (ja odpuszczam sobie wodę, bo wolę szybciej to przełknąć, omijam aloes, bo źle go znosi mój żołądek)

O jedzeniu słów kilka:
https://spalaczkalorii.wordpress.com/2013/04/20/rzezbe-sie-robi-w-kuchni/

Potem przykładowo:

ok. 10.00 jem śniadanie np. 3 jajka + świeży ogórek, do tego woda po jakimś czasie zjem np. 2 plastry świeżego ananasa (owoce jemy w okresie do obiadu)

ok. 13.00 jem kurczaka z warzywami z patelni, skropionymi oliwą z oliwek i pół torebeczki ciemnego ryżu

ok. 16. 00 Ostatnie dwa dania staram się żeby nie zawierały węgli: jem sałatkę z kurczakiem, sałatą lodową, serem feta, z sosem vinaigrette

ok. 19. 00 zjadam jakieś warzywko np. ogórka, pomidora, sałata
–  z oliwą z oliwek.

ok. 23.00 kładę się spać (statystycznie 😛 )

Porcjowo wszystko rozkładam tak, żeby się nie najadać, a przede wszystkim żeby nie przekraczało liczby kcal, które mogę zjeść.

Tak wygląda przykładowy dzień, chciałam napisać zjadacza chleba, ale nie jem chleba, haha 🙂

Co u mnie poza odchudzaniem, pakuję się i przygotowuję do wyjazdu do Belgii, który już w piątek. W niedzielę zorganizowaliśmy spot Alfistów w formie grillo-ogniska w Zwierzyńcu. Był to dla mnie pożegnalny grill, bo w takim składzie przyjdzie nam się spotkać najprędzej w sierpniu, co w pełni dotarło do mnie dopiero, gdy leżałam w łóżku i wspominałam wspaniałe spotkanie. Bo naprawdę było świetnie. Jesteście dla mnie jak rodzina. Jeszcze raz dziękuję za dzień pełen pozytywnej energii i za przybycie. Pozdrawiam wszystkich, i do zobaczenia pod koniec wakacji!

165414_622654167762140_1913268703_n

Moja 2 rodzina 🙂
Ja oczywiście musiałam coś mówić 😛

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , ,

Nowe doświadczenie i zastrzyk wiedzy.

Nadszedł dawno oczekiwany przeze mnie dzień. Z samego rana wyruszyliśmy do Starachowic, żeby spotkać się z moim mentorem, motywatorem i współtwórcą mojego małego sukcesu – Michałem Konowalskim, czyli Doktorem Zielonką. (link do strony Michała podawałam w poprzednich postach).

DSCF5700

Doktor Zielonka

Na początku byłam dosyć onieśmielona, ale szybko rozmowa się rozwinęła z czego bardzo się cieszyłam. Pozyskałam taki zasób wiedzy w ciągu tego dnia, że długo mój mózg będzie jeszcze to przetwarzał 😉 Chłonęłam wszelkie porady, dopytywałam o to, co mnie trapi. Nie zawiodłam się, bo Michał okazał się takim samym człowiekiem, jakim postrzegałam go, oglądając jego filmiki w sieci, czy wymieniając z nim maile. Jest to szczery, nie „owijający w bawełnę” człowiek, pełen życia („wrodzone ADHD” jak to mówił 😉 ), pełen pozytywnej energii, która przechodziła na wszystkich zgromadzonych w sali ludzi. Zna się na tym co robi, posiada wiedzę z górnej półki, którą pragnie przekazywać dalej, nie oczekując nic w zamian. Okazał też swoją wrażliwość i uprzejmość. Ogółem jestem Michałem zauroczona i tyle. 😉

923048_503940436320715_1190307937_n

Michał Konowalski, seminarium o dietetyce, treningu i motywacji.
Ja i Pan Ł. w pierwszym rzędzie 😉

Całe wydarzenie miało miejsce w siłowni „Wiking” w Starachowicach http://kswiking.pl siłownia ta jest wyposażona w profesjonalny sprzęt, którego jest na prawdę sporo. Każdy znajdzie coś dla siebie. Dużo zaawansowanych maszyn aerobowych, a także do ćwiczeń siłowych. Nie można nie wspomnieć o kadrze trenerów jak i znakomitych zawodnikach min.
Jarosław Olech – Multimedalista Mistrzostw Polski, Europy i świata w TS, wielokrotny rekordzista MP, ME i MŚ, medalista Word Games

Arkadiusz Staszewski – Wielokrotny Mistrz Polski, WL i TS. Trener w Klubie Sportowym Sportów Siłowych i Kulturystyki „Wiking”. Instruktor w Ośrodku Rekreacyjno Sportowym „Wiking”

Jan Wegiera – Multimedalista Mistrzostw Polski, Europy i świata w WL i TS, wielokrotny rekordzista MP, ME i MŚ, medalista Word Games

To tylko kilka nazwisk resztę możemy zobaczyć na w/w stronie.

nikaMichal1

Spalacz Kalorii i Doktor Zielonka

Seminarium trwało ok 4 godzin, ciągle padały jakieś pytania. Jedną z wielu ważnych rzeczy, które przyswoiłam w ciągu całego wykładu była detoksyfikacja organizmu, którą zamierzam wprowadzić w swoje życie. Jeden dzień w tygodniu będzie dniem tylko warzywnym. Pójdzie w ruch sokowirówka – którą muszę zakupić, więc jeśli macie jakieś sprawdzone, to chętnie dowiem się jakie to. 😉 Poza tym, jeden dzień w miesiącu będzie tylko na wodzie. (odpuszczamy wtedy ćwiczenia, bo może nam nie wystarczyć energii).  Raz na pół roku będę stosowała pełną detoksyfikację organizmu tzw. ” zielonkami”, ale o nich zrobię oddzielny wpis.
O tym czego się jeszcze dowiedziałam będę Was informowała stopniowo, bo nie sposób jest poruszyć każdy temat w jednym wpisie 😉

Pierwszy raz w życiu wczoraj, miałam okazję uczestniczyć w pokazie kulturystycznym. Ależ oni mają ciała :

NikaKulti1

Wojtek Pieczaba 1 miejsce w Mistrzostwach Polski, w wadze do 95 kg 🙂
Wypadłam blado 😛

NikaKulti2

Karol Kasprzyk wicemistrz w Debiutach Kulturystycznych

Cały dzień na wielki plus. Z Michałem spotkam się jeszcze pewnie na gali MMA w Katowickim Spodku, już w tą sobotę. Walka Roberta Burneiki z Dawidem Ozdobą – to będzie dodatkowy zastrzyk emocji 🙂

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , ,

Motoryzacyjna niedziela w Alfie

Witajcie,

Dni lecą mi jak w klepsydrze piasek, sporo się dzieje, są małe zmiany. Ostatnimi czasy udało mi się dosyć towarzysko spędzić chwile. Nigdy o tym nie wspominałam, ale odchudzanie to nie jedyna rzecz, której poświęcam uwagę. Moim hobby jest motoryzacja, a konkretniej marka Alfa Romeo. Wbrew wszelkim stereotypom i gadaniu, te auta mają duszę. Napisałam o tym, ponieważ całą niedzielę spędziłam na spocie klubowym miłośników i posiadaczy Alfy. Klubu – do którego ja również należę. 😉 Pojechaliśmy do Kazimierza Dolnego, często dodaje się jeszcze do nazwy „nad Wisłą”. Malownicza miejscowość, jeśli jeszcze ktoś nie był, to zachęcam. Pogoda była ładna, więc wypad udał się jak najbardziej.

DSCF5412

Kazimierz Dolny nad Wisłą kwiecień 2013

Po południu zajechaliśmy do „Karczmy Nałęczowskiej” – jak sama nazwa wskazuje w Nałęczowie (stąd pochodzi woda „Nałęczowianka”, którą lubię bardzo 😛 ) żeby coś przekąsić. Warto dodać, że Nałęczów to podobnie jak Kazimierz świetne miejsce na wycieczkę, miejscowości są położone stosunkowo niedaleko od siebie więc wypad można połączyć.

kwoka

Nałęczów, kwiecień 2013

Wracając do Karczmy Nałęczowskiej, przeszła ona przemianę wprowadzoną przez Magdę Gessler. Z bogatego menu (nie tylko jeśli chodzi o ilość dań, ale i cenę :P) wybrałam sałatkę z kurczakiem w pikantnym sosie. Było smaczne, ale więcej bym tego nie zamówiła. 😉
Jutro kierunek Starachowice i spotkanie z Michałem Konowalskim w siłowni „Wiking”. Wreszcie!

Otagowane , , , , , , , , ,

Rzeźbę się robi w kuchni.

Odniosłam sukces, dotrwałam do końca tygodnia i żyję. Nachapałam się relaksu dzisiejszego dnia, posprzątałam samochód i trochę obcowałam z naturą. Z takim zapasem sił, rozpoczynam od jutra bieganie według planu, o którym pisałam już w poprzednim wpisie. Trzymajcie kciuki, tym razem podchodzę do tego „z głową”. 😉

O treningu już było, czas na jedzonko 😉
Wiele osób pyta mnie, na jakiej jestem „diecie”. Co od razu staram się sprostować, bo moim zdaniem nie należy być na ŻADNEJ diecie. Najbardziej zgubne jest popularne, jednorazowe bycie na „diecie” (bo chcę zrzucić przed imprezą, bo muszę zmieścić się w tą sukienkę) nie przynoszące długotrwałych rezultatów! Sięgamy po diety szybko działające, często mające drastyczne wręcz menu, co najczęściej skutkuje osłabieniem organizmu (np. dieta 1000 kalorii) i efektem jojo. Odżywiać należy się przede wszystkim ZDROWO i ułożyć sobie taki plan, żeby można było w nim trwać przez całe życie. Jednak jest to zależne od naszego podejścia, ponieważ prowadzenie zdrowego trybu żywieniowego, często wymaga przestawienia myślenia z „ja muszę” (typowego dla diet), na „JA CHCĘ”. To „chcę” musi być stanowcze i powinno być naszym szczerym pragnieniem. Musimy tego pragnąć jak życia i oddychania. Nie może to brzmieć tak, że „ja mogę zdrowo się odżywiać” – NIE! „JA CHCĘ SIĘ ZDROWO ODŻYWIAĆ I TO ROBIĘ!”. Innej opcji nie ma.

Jeśli uda nam się to „ułożyć w głowie”, to możemy sobie pogratulować, bo to już część sukcesu:

70-30-rule

Jak to jest u mnie z tym planem żywieniowym?

Zaczynając odchudzanie we wrześniu 2012 roku, podeszłam do sprawy jak większość osób zmagających się z otyłością. Szukałam „DIETY CUD”, która szybko, bez większego wysiłku rozprawi się z problemem i zrobi ze mnie Miss Mokrego Podkoszulka 😀 Padło na dietę proteinową doktora Dukana -nie jest ona może krótkotrwała, ale efekty są dosyć szybko, ja przez dwa miesiące zrzuciłam na niej 7 kg. Nie czułam się jednak dobrze, organizm źle reagował, do tego pomimo brania witamin dla sportowców, ciężko mi było normalnie funkcjonować , a już nie mówiąc o jakiejś pracy. Dodatkowo, co jest ważne dla kobiet, moje włosy, skóra i paznokcie były w opłakanym stanie. Od początku mój doradca żywieniowy (Pan Ł.) przekonywał mnie, że to nieodpowiedni sposób, ale się uparłam i kontynuowałam dietę, bo efekty jednak były. Sama idea Dukana tj. jedzenia posiłków wysokobiałkowych – nie jest zła (o czym napiszę chwilę później), ale jest to dieta, która wymaga wyrzeczeń przez całe życie. Stajesz się niewolnikiem jedzenia. Nie chcę negować tego sposobu, bo każdy organizm reaguje inaczej, ale Dukan nie należy do najzdrowszych diet, a przecież o zdrowie głównie chodzi.
W grudniu 2012 roku zrozumiałam, że zdrowe odżywianie jest w pewnym sensie stylem życia, a nie krótkotrwałym epizodem. Przekonał mnie do tego Pan Ł i Michał Konowalski – czyli Dr Zielonka. Jeśli jeszcze nie wiecie kto to jest, to zapraszam na jego funpage: https://www.facebook.com/optivitanutrition . Zaczęłam komponować posiłki zgodnie z tym co zaleca Dr Zielonka i udało się. Odzyskałam utraconą energię, mam siłę by normalnie funkcjonować, dzięki czemu utrzymuję motywację do dalszej walki z tłuszczykiem. Moje odżywianie to nie jest „dieta cud” (ale podkreślam znów, że nie o to w tym chodzi) tylko długotrwałe zmienianie przyzwyczajeń i odtruwanie organizmu przez lata zasypywanego złymi nawykami żywieniowymi. Początki będą trudne, bo nasz organizm, będzie próbował się bronić i przywrócić nas do dotychczasowego funkcjonowania, z czasem jednak zrozumie, że to jest dla niego lepsze i zacznie wyciągać z tego profity.

46569_419529751428451_243103515_n

Wysokobiałkowe produkty

Przy wyborze swojego planu żywieniowego kierowałam się zasadami:

1. Ograniczam węglowodany, a nie tłuszcze. Organizm magazynuje węglowodany, „na czarną godzinę” w efekcie tego, jeśli dostarczamy ich więcej niż potrzebujemy, po prostu tyjemy.

2. Ograniczając węglowodany skupiam się za to na proteinach (białku). Wpływają one na regenerację mięśni, które potem dzielnie spalają nasz tłuszcz. Analogicznie im większa masa mięśniowa, tym lepsze spalanie.

3. Jem co najmniej 5, a najlepiej 6 posiłków. Jedząc 2- 3 posiłki na dzień organizm magazynuje energię i jej nie spala efektywnie, zabezpieczając się przed jej ewentualnym brakiem.  Jem często, nigdy się nie najadając, usprawnia to metabolizm. Posiłki te nie muszą się składać z 3 dań, w ciągu dnia może to być mała przekąska typu serek wiejski z jabłkiem, a jedzenie jednego obfitego obiadu rozbić na 2 porcje. Ostatni posiłek ustalam sobie 3- 4 godziny przed snem.

4. Zaprzyjaźniłam się z wodą i Wam również to radzę jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Wodę powinniśmy pić cały czas, nawet jeśli grozi nam to odwiedzaniem toalety co 15 minut 🙂 Stawiajmy sobie wodę pod ręką, na biurku, przy łóżku, w samochodzie, w torebce, do szkoły do pracy. U mnie na przykład woda zabija wieczornego głoda 😉 W ciągu dnia co najmniej 3 litry.

5. Dużo zielonego w potrawach i nie chodzi tutaj o środki odurzające 😉 Mix różnych salat z oliwą z oliwek, jako dodatek do kurczaka dopełni nasz żołądek, pozbawiając nas uczucia głodu na długi czas, jednocześnie nie mając praktycznie żadnych kalorii. Zawierają za to witaminy i poprawiają metabolizm.

6. Uważam na owoce, nie możemy sobie pozwolić na nie tak jak na warzywa. Większość z nich zawiera dużo cukrów. Więcej o owocach w linku: http://www.blog.optivitanutrition.pl/2013/04/the-best-of-owoce/

Są to główne zasady, wytłumaczone ogólnie, jeśli macie pytania to chętnie na nie odpowiem. 😉

Z takich małych ogłoszeń:
Zapraszam na seminarium Michała Konowalskiego 21 – 22 kwietnia 2013 roku w Starachowicach.
21.04 – Crossfit
22.04 – dieta, odchudzanie, treningi

Dobrej nocy 😉

Otagowane , , , , , , ,